1. pl
  2. en
  3. ru

#BlogCPPHN: W miejscu na podpis umieścili cyrylicą słowo "azyl"

Prawna ocena praktyk na przejściu granicznym Brześć-Terespol w kontekście sprawy “M.A. i inni v. Litwa” przed ETPCz.

 

Od czasu tzw. “kryzysu migracyjnego” kwestia poszukujących azylu w Europie ciągle powraca na pierwsze strony gazet. Widzimy poruszające zdjęcia z przejść granicznych w Ceucie i Melilli, z obozów na wyspach greckich, albo ze statków ratunkowych na Morzu Śródziemnym. Można wręcz odnieść wrażenie, że problem ten jest zarówno świeży, jak i odległy od Polski. Oba te wnioski byłyby jednak mylne. Debatę o imigrantach w potrzebie ludzkość toczy od stuleci - dość wspomnieć losy kalwinów poszukujących schronienia po Nocy św. Bartłomieja, a bardziej współcześnie historię statku St. Louis z żydowskimi uchodźcami z III Rzeszy. Każdy kraj ma jakieś miejsce, jakąś opowieść, jakąś ranę, którą wolałby ukryć. Polska również, w dodatku ciągle krwawiącą - czyli przejście Brześć-Terespol.

 

Na dworcu kolejowym w Terespolu, przy granicy z Białorusią, codziennie wielu cudzoziemców, głównie z Czeczenii, próbuje złożyć wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej. Kluczowym w tym zdaniu jest słowo “próbuje”, ponieważ w przeważającej większości do formalnego złożenia wniosku i rozpoczęcia procedury nie dochodzi. Straż Graniczna odmawia ich przyjmowania, argumentując to “zarobkowymi motywami” imigrantów z Czeczenii, nadużywaniem i instrumentalnym traktowaniem przez nich procedury azylowej, wielokrotnym składaniem bezpodstawnych wniosków, żeby wspomnieć tylko kilka przykładowych usprawiedliwień. Cudzoziemcy otrzymujący w takich przypadkach decyzje o odmowie wjazdu, zwykle po prostu próbują złożyć skutecznie wniosek przy kolejnej próbie. A potem kolejnej. I kolejnej. Ta patowa sytuacja utrzymuje się w Terespolu już od wielu lat. Jak oceniać taką praktykę w świetle międzynarodowych instrumentów ochrony praw człowieka?

 

W 2018 r. przy niemal identycznym stanie faktycznym, przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka zapadła decyzja w sprawie M.A. i inni przeciwko Litwie, której analiza prowadzi do ważnych wniosków, mających znaczenie również dla prawnej oceny sytuacji w Terespolu.W przywołanej sprawie, rodzina czeczeńska (dwoje rodziców z trójką dzieci) trzykrotnie próbowała złożyć wnioski o udzielenie azylu na granicy litewsko-białoruskiej. Trzykrotnie do tego nie doszło. Litewska Straż Graniczna nie przyjmowała ich wyjaśnień, za każdym razem wydając wobec cudzoziemców decyzje o zakazie wjazdu na teren Litwy. Tylko raz rodzina miała możliwość zrozumienia swojej sytuacji - gdyż dopiero przy ostatniej próbie zaoferowano im pomoc tłumacza. Przy kolejnych próbach zdesperowani Czeczeni usiłowali wszelkimi sposobami wyrazić swoją chęć poszukiwania ochrony. Kiedy Straż Graniczna przedstawiła im decyzje, w polu na podpis wpisywali cyrylicą słowo “azyl”. Zawróceni na Białoruś znikali z akt na Litwie, ale przecież nie rozpływali się w powietrzu. A już na pewno nie dla potencjalnych prześladowców  - w swoich zeznaniach główna aplikantka twierdziła, że po powtarzających się odmowach wjazdu, jej mąż został pobity i umieszczony w detencji przez rosyjskie służby specjalne, które operują stosunkowo swobodnie również na terytorium Białorusi. Horror rodziny zakończył się, gdy Polska ostatecznie przyjęła do rozpatrzenia ich wnioski o udzielenie ochrony. Działania Litwy zaś rodzina zaskarżyła do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, z uwagi na potencjalne naruszenie artykułu 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

 

Artykuł ten, wprowadzający zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania i karania, zajmuje szczególne miejsce w konwencji. Przepis ten nie zakłada żadnych wyjątków, tzw. klauzul limitacyjnych. Co więcej, zgodnie z artykułem 15, nawet w sytuacji wojny bądź stanu poważnego niebezpieczeństwa państwom-stronom nie wolno obniżyć standardów ochronnych płynących z artykułu 3. Trybunał nie raz powtarzał (vide sprawy Soering, Chahal, Paposhvili), że ma on kardynalne znaczenie w systemie Konwencji, a więc jako taki wymaga od państw-stron najwyższej uwagi przy jego stosowaniu. Szczególnie, że jest to przepis chroniący prawa “człowieka” - nie obywatela, nie Europejczyka, ale każdej jednostki, która znajdzie się w obrębie zastosowania Konwencji.

 

Ten konkretny wycinek polityki imigracyjnej państwa, czyli decydowanie o wjeździe bądź ekspulsji cudzoziemca, według Trybunału rodzi obowiązki o podwójnej naturze. Od strony materialnej jest to szeroko rozumiana reguła non-refoulement, to znaczy zakaz jakiegokolwiek odesłania od swoich granic obywatela państwa trzeciego, jakie mogłoby go narazić na (w przypadku artykułu 3) tortury, nieludzkie bądź poniżające traktowanie. Zasada ta funkcjonuje w prawie międzynarodowym od wielu dziesiątek lat, nabrała mocy zwyczaju międzynarodowego i doczekała się różnorodnych interpretacji, aczkolwiek na potrzeby sprawy Terespola najistotniejsza będzie właśnie wykładnia strasburska. Należy zauważyć, że standard traktowania wyznaczony przez zakaz z artykułu 3 rodzi również określone zobowiązania procesowe. Jeżeli bowiem cudzoziemiec wskazuje, że, jego zdaniem, pozostawienie go po drugiej stronie granicy bądź odesłanie bezpośrednio do kraju pochodzenia będzie rodziło groźbę dla jego życia lub zdrowia, państwo musi taką okoliczność dogłębnie ocenić. Do takiego badania nie wystarczy zaś krótki wywiad rozpoznawczy przeprowadzony na granicy – cudzoziemcowi należy umożliwić złożenie wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Tylko bowiem po zakończeniu takiego postępowania (które musi spełniać odpowiednie reguły, w szczególności zaś czynić zadość zasadzie dwuinstancyjności) państwo-strona Konwencji może legalnie stwierdzić możliwość odesłania cudzoziemca, w braku stwierdzenia ryzyka dla jego podstawowych praw.

 

W sprawie M.A. organy litewskie zupełnie o to nie zadbały. Rodzinie z Czeczenii nie okazano żadnego zrozumienia, w dwóch przypadkach nawet nie skorzystano z usług tłumacza. Usprawiedliwianie takiego postępowania “zarobkowymi” motywami cudzoziemców jest bez znaczenia, gdyż dopiero po ukończeniu procedury uchodźczej można by wysuwać takie argumenty. W warunkach kontroli granicznej nie da się jednoznacznie ocenić istnienia jakiegoś zagrożenia. Co więcej, Litwa w tej sprawie próbowała bronić się faktem, że przybywający do granicy cudzoziemcy nie okazali dostatecznie wyraźnie chęci uzyskania ochrony międzynarodowej. Trybunał również odrzucił ten pogląd. Po pierwsze bowiem, Czeczeni w omawianej sprawie dawali znać o swoich intencjach na różne sposoby, chociażby wpisując słowo “azyl” na druku decyzji powrotowej. Po drugie zaś, na strażnikach granicznych ciąży szczególna odpowiedzialność za losy imigrantów,  narażonych na nieludzkie traktowanie w razie odesłania ich do innego kraju. Zgodnie z ETPCz, a także cytowanymi wytycznymi agencji FRONTEX, pogranicznik ma przyjmować postawę proaktywną, angażować się w identyfikowanie osób poszukujących azylu. W efekcie więc, w omawianej sprawie Trybunał stwierdził naruszenie art. 3, odnośnie gwarancji proceduralnych, zaś rodzinie M.A. zostało przyznane zadośćuczynienie.

 

Czy można to nazwać szczęśliwym zakończeniem? Poniekąd tak. Działanie administracji niezgodne z Konwencją zostało uznane za jednoznacznie niezgodne z Konwencją.. Niestety, tego typu praktyki służb granicznych cały czas funkcjonują. Dziesiątki, a może nawet setki ofiar podobnych naruszeń nigdy nie będzie mogło opowiedzieć swojej historii sądowi krajowemu czy Trybunałowi z Strasburga. Dramaty w Terespolu, w Ceucie, na Morzu Śródziemnym stały się ponurą codziennością naszych czasów. Oby z każdym dniem było ich coraz mniej.

 

 

Szymon Kucharski  

 

 

04 czerwca 2020

Ta strona internetowa została zrobiona w 

  kreatorze www WebWave. 

KRS: 0000113676

Nr konta: 65 1160 2202 0000 0000 4950 8531

Twoje wsparcie pozwoli nam kontynuować
bezpłatną pomoc prawną dla uchodźców w Polsce!