1. pl
  2. en

#Blog CPPHN: Cicha prawda o bezpaństwowcach
w Polsce

Bezpaństwowość w Polsce to mały problem. Tak mały, że właściwie bardzo łatwo go zignorować. Oficjalne źródła podają zróżnicowane dane statystyczne odnośnie liczby apatrydów mieszkających na terytorium naszego kraju, wahające się od ok. 1300 (baza PESEL) do ponad 8000 osób (dane GUS ze spisu powszechnego w 2011 r.). Biorąc pod uwagę te liczby, mówimy więc o grupie zupełnie niewidzialnej w 38-milionowym kraju. Być może właśnie ze względu na te małe rozmiary problemu, bezpaństwowość nigdy nie stała się przedmiotem zainteresowania polskich władz, mediów ani nawet organizacji pozarządowych.


Niemniej jednak, bezpaństwowcy w Polsce istnieją. Wiodą swoje ciche, niewidzialne życia w kraju, który ich nie zauważa, więc również nie dba o ich potrzeby. Chociaż Polska jest stroną kilku istotnych w tym zakresie instrumentów prawa międzynarodowego, to wciąż nie przystąpiła do podstawowych konwencji dotyczących bezpaństwowości, w szczególności do Konwencji o statusie bezpaństwowców z 1954 r. ani Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości z 1961 r. W naszym kraju brak specjalnej procedury ustalania bezpaństwowości, która pomogłaby również uregulować status takich osób. Z tych względów, bezpaństwowość niezwykle często wiąże się z nielegalnym pobytem, długotrwałymi procedurami identyfikacji i bezskutecznymi procedurami powrotowymi, które z kolei nieodmiennie skutkują niepotrzebnie przedłużaną detencją. Z punktu widzenia polskich władz brak obywatelstwa wciąż często postrzegany jest raczej jako wynik braku współpracy cudzoziemca z władzami w procesie jego identyfikacji i próba powstrzymania procesu powrotowego.


Z tych względów, bezpaństwowcy, którzy nie posiadają zezwoleń pobytowych mają niezwykle ograniczone możliwości wyjścia z nielegalności. W ich istnieją tylko dwie możliwości: ochrona przed wydaleniem w postaci tzw. pobytu tolerowanego oraz (po spełnieniu dodatkowych warunków) – pobyt humanitarny. Niestety jedynym sposobem na uzyskanie tych typów zezwoleń jest wszczęcie przez Straż Graniczną procedury powrotowej. Dla bezpaństwowców przebywających w Polsce nielegalnie podjęcie takiej ścieżki oznacza więc grę o wszystko.

 

Na pierwszy rzut oka bezpaństwowość wydaje się łatwa do zrozumienia: bycie bezpaństwowcem oznacza brak uznania za obywatela przez żadne państwo. Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, gdyż w rozumieniu procedur prawnych zidentyfikowanie kogoś jako apatrydy, sprowadza się do konieczności udowodnienia negatywu, co często okazuje się zadaniem niemal niemożliwym do realizacji.

 

Jak dochodzi do powstania przypadków bezpaństwowości w Polsce?

 

Nie ma jednego scenariusza, wspólnego dla wszystkich spraw, jednak statystyki wskazują, że bezpaństwowcy w Polsce pochodzą głównie z krajów byłego Związku Radzieckiego, a pozostała część przypadków reprezentuje szeroką gamę krajów pochodzenia. Jedynie bardzo rzadko mamy do czynienia z osobami bezpaństwowymi urodzonymi na terytorium Polski, chociaż istotna część bezpaństwowców deklaruje polskie pochodzenie. Poszukując wyjścia z tej prawnej próżni, bezpaństwowcy w Polsce próbują różnych dróg – część składa wnioski o uzyskanie ochrony, inni wybierają typowe procedury migracyjne, a jeszcze inni, zwłaszcza ci bez ważnych dokumentów, mogą zdecydować się na pozostanie w cieniu, starając się nie ujawniać przed władzami tak długo jak to możliwe, w obawie przed zatrzymaniem i detencją.

 

Manjeet

 

Spotkaliśmy Manjeeta w jednym ze strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców, w którym nasi prawnicy regularnie udzielają bezpłatnej pomocy prawnej cudzoziemcom poszukującym ochrony. Z uwagi na długotrwałe braki dofinansowania dla organizacji pomagającym uchodźcom w Polsce, bezpłatna pomoc prawna jest obecnie znacznie trudniej dostępna i podczas każdej naszej wizyty zgłasza się do nas ogromna liczba osób.  Manjeet zgłosił się do nas z pytaniami o kilkukrotnie przedłużaną przez sąd detencję. Kiedy rozmawialiśmy z nim po raz pierwszy miał już za sobą kilkumiesięczny pobyt w zamkniętym ośrodku i rozpaczliwie szukał sposobu na powstrzymanie swojej deportacji do Indii, które uznano za kraj jego pochodzenia, chociaż on sam nigdy tego nie potwierdził. W 2016 r. w sprawie Manjeeta zostało wydane zobowiązanie do powrotu. Ponieważ obawiał się deportacji, postanowił złożyć wniosek o ochronę międzynarodową, ale otrzymał decyzję negatywną. Mimo to, nie poddawał się. Łącznie złożył cztery wnioski o ochronę, ale za każdym razem spotykał się z odmową, jego kolejne wnioski uznano za oczywiście bezzasadne.

 

W kwietniu 2018 r. sąd postanowił o umieszczeniu Manjeeta w detencji, z uwagi na jego niewykonanie zobowiązania do opuszczenia kraju. Ponieważ mężczyzna nie posiadał dokumentów, Straż Graniczna rozpoczęła żmudną procedurę potwierdzania jego tożsamości, w celu odesłania go do Indii. Co trzy miesiące okres detencji przedłużano. Procedura była na tyle skomplikowana, a władze indyjskie tak niechętne współpracy, że w efekcie Manjeet spędził w detencji rok - aż do marca 2019. Ostatecznie został wtedy zwolniony, a zamiast detencji zastosowano w jego sprawie tzw. środki alternatywne i zobowiązano go do regularnego zgłaszania się do oddziału Straży Granicznej. Jego tożsamość nadal nie została jednak potwierdzona, więc po zwolnieniu z ośrodka nie otrzymał żadnego statusu, żadnej ostatecznej decyzji, prawa do pracy, pomocy społecznej ani żadnej informacji wskazującej jak długo musi jeszcze trwać w tym zawieszeniu. Ponieważ jego dotychczasowy pobyt w Polsce nie był długi, nie miał szans starania się o pobyt humanitarny powołując się na integrację, a wydanie zgody na pobyt tolerowany zależało wyłącznie od oceny jego zachowania przez Straż Graniczną. Pobyt tolerowany może być w takich sytuacjach udzielony wyłącznie cudzoziemcom, co do których deportacja jest niemożliwa i którzy aktywnie współpracowali ze Strażą Graniczną podczas procedury weryfikacji tożsamości, a nie starali się ją powstrzymać.

 

Ivan

 

Ivan urodził się na terytorium Ukrainy, ale Polska jest jedynym krajem jaki zna, jego jedyną ojczyzną. Przyjechał tu z rodzicami jeszcze jako noworodek. Niedługo potem jego rodzice się rozstali i Ivan został w Polsce, bo jego ojciec nie chciał się zgodzić, żeby matka wyjechała z dzieckiem z powrotem na Ukrainę. Dwadzieścia lat później Ivan zwrócił się do nas o pomoc. Trafił do prawnej próżni, a jedynym śladem jego pochodzenia był wpis jego danych w nieważnym już sowieckim paszporcie matki. Czuł się Polakiem, mówił po polsku, dorastał wśród polskich przyjaciół i miał polską dziewczynę. Chociaż nie miał dokumentów, jakimś cudem szczęśliwie udało mu się przebrnąć przez wszystkie poziomy obowiązkowej edukacji w Polsce i to z doskonałymi ocenami. Kiedy jednak nadszedł czas na znalezienie pracy, a Ivan postanowił poślubić swoją dziewczynę, zrozumiał, że musi coś zrobić ze swoim prawnym statusem. Konsulat ukraiński odmówił jednak wydania mu paszportu i Ivan zaczął bać się, że w każdej chwili może stracić swoje dotychczasowe życie w Polsce. Bał się, że zostanie odesłany do kraju, którego nigdy nie poznał, ryzykując powołanie do wojska i zmuszenie do udziału w działaniach zbrojnych w konflikcie z Rosją. Ivan zjawił się w naszym biurze, po tym jak przeczytał w prasie artykuł o badaniach Centrum nad bezpaństwowością. „Jesteście moją jedyną nadzieją” – brzmiały jego pierwsze słowa.


Długotrwały pobyt Ivana w Polsce, chociaż nielegalny, paradoksalnie był argumentem przemawiającym za jego zalegalizowaniem poprzez pobyt humanitarny. Pomogliśmy mu zgromadzić wszystkie potrzebne dokumenty, dołączyliśmy listy poparcia od jego licznych polskich przyjaciół i wspieraliśmy w kontaktach ze Strażą Graniczną., gdzie musiał formalnie przyznać się do przebywania w Polsce bez zezwolenia. Po czterech stresujących miesiącach Straż Graniczna postanowiła wydać mu zgodę na pobyt z przyczyn humanitarnych. Nasze zaangażowanie w sprawę i pełna integracja Ivana w Polsce, pomogły mu uzyskać pozytywne rozstrzygnięcie, a SG nie wnioskowała o zastosowanie w jego sprawie detencji. Gdy tylko sprawa się zakończyła, Ivan natychmiast podjął pracę, a teraz myśli o ubieganiu się o polskie obywatelstwo.

 

Jak pokazują te dwie zupełnie odmienne sprawy, bezpaństwowość nie jest zjawiskiem, które łatwo rozpoznać i zrozumieć i często konieczna jest skrupulatna weryfikacja kwestii prawnych, zanim dana sprawa może zostać właściwie oceniona. Polskie przepisy nadal nie przewidują odpowiedniej procedury, która ograniczyłaby wymiar negatywnych konsekwencji, na jakie narażone są osoby bezpaństwowe, a które obecnie skutecznie powstrzymują je przed podjęciem działania w celu uregulowania swojego statusu. Brak bezpłatnej pomocy prawnej również jest istotnym czynnikiem, zwłaszcza, że bezpaństwowcy są często nieświadomi możliwości istniejących na gruncie prawa. Należy też podkreślić, że bezpaństwowość zawsze oznacza ograniczenie bądź nawet pozbawienie dostępu do praw i świadczeń, co w zestawieniu ze zwykle przedłużającymi się nadmiernie procedurami, stanowi istotny problem wymagający rozwiązania.



Raport: "Sytuacja osób bezpaństwowych w Polsce" został opracowany na zlecenie i we współpracy z UNHCR przez zespół badaczy z Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć i Dorotę Pudzianowską z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i UW. Raport w języku polskim dostępny jest [tutaj].

 

 

 

 

 

 

 

 

20 września 2019

Ta strona internetowa została zrobiona w 

  kreatorze www WebWave.